Skończyłam letni haft. Uwielbiam czerwień tych kwiatów.
"Lato" jest drugim z obrazków z tej serii. Pierwszą haftowałam "Wiosnę".
Teraz zabieram sie za jesień.
Przy okazji prezentuję kolejne drobniutkie kolczyki z masa perłową. Bardzo mi sie spodobały te pastylki. Mam ich jeszcze całkiem sporo i chyba musze je gdzies schować, bo będę je owijać do końca roku. Aż mi się zapasy skończą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haft krzyżykowy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 kwietnia 2013
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Cztery pory roku - wiosna
Troszkę się spóźniłam z hafcikiem i wiosna ma ponad miesiąc obsuwy. :)
Trudno. Pozostaje tylko obiecać poprawę i przyspieszyć z latem, które już jest rozpięte na tamborku.
Muszę zrobić w końcu porządek w mulinkach DMC (Anchor jest w miarę opanowany).
Okazało się, że zamówiłam do lata aż osiem kolorów, które już mam.
Etykiety:
cross stitch,
cztery pory roku,
haft krzyżykowy,
wiosna
wtorek, 13 września 2011
Wiosna 2
Jest coś w tym, że im więcej człowiek ma do zrobienia, tym lepiej się organizuje. Nagle się okazuje, że do tej pory wykonywało się mnóstwo zbędnych czynności.
Mimo natłoku przeróżnych zajęć Wiosna posuwa się do przodu:
Mimo natłoku przeróżnych zajęć Wiosna posuwa się do przodu:
Etykiety:
cross stitch,
cztery pory roku,
haft krzyżykowy,
wiosna
czwartek, 1 września 2011
piątek, 26 sierpnia 2011
Wiosna
Właśnie siadam do kolejnego haftu. Będą to cztery pory roku, a na pierwszy ogień idzie wiosna.
Pozwolę sobie znowu zarzucić bloga postępami mojej pracy. Wasz doping i zachęta są niezastąpione.
Pozwolę sobie znowu zarzucić bloga postępami mojej pracy. Wasz doping i zachęta są niezastąpione.
środa, 17 sierpnia 2011
Helene Tran 10 - Koniec!
Skończyłam modelki! Trzeba je uprać i jakoś przeprasować, nie topiąc metalizowanej muliny. :) Może wystarczy tylko wysuszyć rozpięte na płasko?
Teraz mogę się zająć następną robótką z bardzo długiej kolejki.
czwartek, 11 sierpnia 2011
Helene Tran 9
Wiem, że jestem już nudna, nie potrafię się jednak zająć niczym innym, gdy ten haft jest nie skończony. Mam rozgrzebanych kilka robótek, ale ta nie daje mi spokoju. Chciałam żeby była gotowa w grudniu ubiegłego roku (he, he, he). Nie wyszło, jak widać. Postanowiłam uczynić z modelek absolutny priorytet i skończyć je jak najszybciej się tylko da. Wtedy będę mogła bez wyrzutów zająć się innymi projektami.
wtorek, 9 sierpnia 2011
niedziela, 7 sierpnia 2011
czwartek, 4 sierpnia 2011
Josephine Wall
Część krzyżykujących osób na pewno zna jej obrazy dzięki Heaven and Earth Design. Chyba każdy z nich można sobie wyhaftować. Swoja drogą, musi to być niesamowite wyzwanie, zważywszy na kolorystykę i ilość detali, jakie trzeba odmalować nitką.
Uwielbiam jej Zodiak. Gdybym miała więcej żyć, pewnie pokusiłabym się o wyszycie całej kolekcji.
Tematyka fantasy zawsze mocno działała mi na wyobraźnię, podobnie jak wszelkie mitologie.
Sama nie wiem co mnie w jej pracach tak urzeka. Na pewno przykuwają mnie bogactwo barw i ich połączenia, cudowne detale. Moje dziewczęce serduszko bije szybciej przy tych wszystkich motylkach, kwiatuszkach, księżycach i ptaszkach.
Czasem w mojej głowie odzywa się głos szepczący: "kicz, kicz, różowe puchate króliczki, kicz, uciekać". Nie jest on jednak zbyt przekonujący i łatwo go zignorować.
Pozwalam więc sobie czasem odpłynąć. Na całe godziny.
Gdybym musiała wybrać mój ulubiony obraz, nie miałabym problemu:
Mam już jednak jeden wielki wzór zaczęty i pewnie przed emeryturą go nie skończę. Szaleństwem byłoby więc rozpoczynanie drugiego.
Na szczęście HAE oferuje serię Quick Stitches:
Sądzę, że na taką robótkę mogę sobie pozwolić.
Przy okazji, ciekawe, czy pani Wall zna twórczość M.Farshchiana, o którym już pisałam.
Uwielbiam jej Zodiak. Gdybym miała więcej żyć, pewnie pokusiłabym się o wyszycie całej kolekcji.
Tematyka fantasy zawsze mocno działała mi na wyobraźnię, podobnie jak wszelkie mitologie.
Sama nie wiem co mnie w jej pracach tak urzeka. Na pewno przykuwają mnie bogactwo barw i ich połączenia, cudowne detale. Moje dziewczęce serduszko bije szybciej przy tych wszystkich motylkach, kwiatuszkach, księżycach i ptaszkach.
Czasem w mojej głowie odzywa się głos szepczący: "kicz, kicz, różowe puchate króliczki, kicz, uciekać". Nie jest on jednak zbyt przekonujący i łatwo go zignorować.
Pozwalam więc sobie czasem odpłynąć. Na całe godziny.
Gdybym musiała wybrać mój ulubiony obraz, nie miałabym problemu:
Mam już jednak jeden wielki wzór zaczęty i pewnie przed emeryturą go nie skończę. Szaleństwem byłoby więc rozpoczynanie drugiego.
Na szczęście HAE oferuje serię Quick Stitches:
Sądzę, że na taką robótkę mogę sobie pozwolić.
Przy okazji, ciekawe, czy pani Wall zna twórczość M.Farshchiana, o którym już pisałam.
Etykiety:
haft krzyżykowy,
inspiracje,
Josephine Wall,
krzyżyki
środa, 3 sierpnia 2011
Helene Tran 6
Podoba mi się to rejestrowanie postępów hafciarskich na zdjęciach.
Mój zapał do pracy zdecydowanie rośnie.
Metalizowana mulina nie dawała mi jednak spokoju, postanowiłam więc przetestować Thread Heaven. Nie zawiodłam się. To maleńkie niebieskie pudełeczko poprawiło bardzo wyraźnie komfort pracy. Może nie idzie tak gładko jak ze zwykłą muliną, ale nić po zastosowaniu preparatu (ma on woskopodobną konsystencję) jest mniej sztywna, nie łamie się i strzępi zdecydowanie mniej.
Polecam.
Mój zapał do pracy zdecydowanie rośnie.
Metalizowana mulina nie dawała mi jednak spokoju, postanowiłam więc przetestować Thread Heaven. Nie zawiodłam się. To maleńkie niebieskie pudełeczko poprawiło bardzo wyraźnie komfort pracy. Może nie idzie tak gładko jak ze zwykłą muliną, ale nić po zastosowaniu preparatu (ma on woskopodobną konsystencję) jest mniej sztywna, nie łamie się i strzępi zdecydowanie mniej.
Polecam.
wtorek, 28 czerwca 2011
Helene Tran 5

Znów kilka dodatkowych ściegów. Im bliżej końca, tym szybciej i przyjemniej mi się haftuje.
Dziś zauważyłam, że popełniłam błąd. Źle policzylam nitki i zgubiłam jeden rząd krzyżyków. Pierwszą myślą było prucie. Kiedy jednak uswiadomiłam sobie, jak dużego fragmentu musiałabym się pozbyć, postanowiłam zostawić haft w spokoju. Kombinuję więc jak mogę i staram się, żeby moja pomyłka była jak najmniej widoczna.
niedziela, 22 maja 2011
Helene Tran 3
Haft powolutku posuwa się do przodu. Staram się sięgać po niego codziennie, nawet jeśli mogę mu poświęcić tylko 15 minut. Ta strategia działa całkiem nieźle.

Muszę zrobic mały test i sprawdzić, jak metalizowana mulina reaguje na żelazko.
Materiał trzeba koniecznie wyprasować, a nie chciałabym, żeby tygodnie mojej pracy poszly na marne.

Muszę zrobic mały test i sprawdzić, jak metalizowana mulina reaguje na żelazko.
Materiał trzeba koniecznie wyprasować, a nie chciałabym, żeby tygodnie mojej pracy poszly na marne.
poniedziałek, 9 maja 2011
Helene Tran i miły początek tygodnia
nie nakrzyżykowałam się za bardzo przez weekend, ale dla podniesienia własnej motywacji prezentuję kolejny kroczek w zmaganiach z wzorem Helene:

Zgodnie z radą Rhianone haftowałam krótką niteczką. Jak będę miała okazję wypróbuję też wosk, o którym wspomniałaś, a przy następnym hafcie przetestuję na pewno inną nić.
Korzystając z pięknej pogody przespacerowałam się z aparatem. Uwielbiam przechadzki wśród zieleni.






A takie cuda pojawiły się u mnie w ogródku:



Zgodnie z radą Rhianone haftowałam krótką niteczką. Jak będę miała okazję wypróbuję też wosk, o którym wspomniałaś, a przy następnym hafcie przetestuję na pewno inną nić.
Korzystając z pięknej pogody przespacerowałam się z aparatem. Uwielbiam przechadzki wśród zieleni.





A takie cuda pojawiły się u mnie w ogródku:


Etykiety:
cross stitch,
haft krzyżykowy,
Helene Tran,
ogródek
piątek, 6 maja 2011
Helene Tran
Bardzo podobają mi się jej wzory.
Lubię w nich właściwie wszystko. Kolorystykę, sposób w jaki przedstawione są kobiece sylwetki, proporcje. Mam ochotę wyhaftować każdy, jaki tylko znajdę.
Zaczęłam od "Pokazu mody" na zamówienie mojego taty.
W tym momencie obrazek wygląda tak:

Zdjęcie nie jest zachwycające, ale lepsze mi nie wyszło. Winę zrzucam na to, że w mieszkaniu ciemno.
Pracowało się z nim fantastycznie, dopóki nie doszłam do haftowanej metalizowaną muliną poręczy schodów. Nić się łamie i rwie, jakoś tak dziwnie rozwarstwia i rozłazi, rozcapierza, plącze i powstają na niej niezliczone ilości supełków.
Słowem robi co chce i mną rządzi.
Trochę przesadzam, ale jest trudniejsza w obsłudze niż mulina zwykła. Po kilkudziesięciu minutach szarpania się z nią odkładam robótkę na kilka tygodni, żeby odpocząć.
Czy problem z metalizowaną nicią jest pospolity, czy też mam się czuć szczególnie wyróżniona? A może po prostu złej baletnicy...
Może jest jakiś patent na jej poskromienie.
Tak czy inaczej projekt jest wart zachodu i na pewno go skończę. Podobno publiczna deklaracja zwiększa szansę odniesenia sukcesu.
Tatuś musi tylko uzbroić się w odrobinę cierpliwości.
Lubię w nich właściwie wszystko. Kolorystykę, sposób w jaki przedstawione są kobiece sylwetki, proporcje. Mam ochotę wyhaftować każdy, jaki tylko znajdę.
Zaczęłam od "Pokazu mody" na zamówienie mojego taty.
W tym momencie obrazek wygląda tak:

Zdjęcie nie jest zachwycające, ale lepsze mi nie wyszło. Winę zrzucam na to, że w mieszkaniu ciemno.
Pracowało się z nim fantastycznie, dopóki nie doszłam do haftowanej metalizowaną muliną poręczy schodów. Nić się łamie i rwie, jakoś tak dziwnie rozwarstwia i rozłazi, rozcapierza, plącze i powstają na niej niezliczone ilości supełków.
Słowem robi co chce i mną rządzi.
Trochę przesadzam, ale jest trudniejsza w obsłudze niż mulina zwykła. Po kilkudziesięciu minutach szarpania się z nią odkładam robótkę na kilka tygodni, żeby odpocząć.
Czy problem z metalizowaną nicią jest pospolity, czy też mam się czuć szczególnie wyróżniona? A może po prostu złej baletnicy...
Może jest jakiś patent na jej poskromienie.
Tak czy inaczej projekt jest wart zachodu i na pewno go skończę. Podobno publiczna deklaracja zwiększa szansę odniesenia sukcesu.
Tatuś musi tylko uzbroić się w odrobinę cierpliwości.
poniedziałek, 31 maja 2010
Luna
Zakochałam się w tym wzorze dawno temu. Haftowanie idzie jak po grudzie. Czasem zastanawiam się, czy praca nad nim w ogóle ma sens, bo najprawdopodobniej skończę go dopiero koło 90 - tki.
Odłożyłam haft na kilka miesięcy. Zaczęło mi go jednak bardzo brakować. Pomyślałam sobie, że samo wyszywanie bardzo mi się podoba. Wcale nie musze kończyć. ;)
Zaczęłam w 2005 roku.
Dokumentacja fotograficzna nie jest kompletna.
Dzisiaj wygląda tak.

Cieszy mnie każdy postawiony krzyżyk. Może dla własnej satysfakcji i podtrzymywania motywacji co kilka tygodni będę wstawiać tu zdjęcie.
Odłożyłam haft na kilka miesięcy. Zaczęło mi go jednak bardzo brakować. Pomyślałam sobie, że samo wyszywanie bardzo mi się podoba. Wcale nie musze kończyć. ;)
Zaczęłam w 2005 roku.
Dokumentacja fotograficzna nie jest kompletna.
Dzisiaj wygląda tak.
Cieszy mnie każdy postawiony krzyżyk. Może dla własnej satysfakcji i podtrzymywania motywacji co kilka tygodni będę wstawiać tu zdjęcie.
piątek, 16 października 2009
Luna
Prawie od początku miesiąca siedzę nad Luną. Dobijające jest to, że mimo kilkunastu godzin pracy nie widać postępów. Haft jest wielki (550 x 729 krzyżyków), materiał drobniutki (8 krzyżyków na 1 cm) i na razie nie wiele się na nim dzieje. Cóż, zachciało mi się obrazka, to mam. Może za parę lat skończę. :)
Przybyło też trochę krzyżyków na Victorian Elegance. To bardzo przyjemna praca, idzie szybko, prawie każdy ścieg wnosi coś nowego do obrazka. Boję się tylko, że zabraknie mi muliny dołączonej do zestawu. Schodzi w błyskawicznym tempie.
piątek, 11 września 2009
czwartek, 6 sierpnia 2009
Kotek jesienny
Wreszcie mogę się pochwalić jesiennym kiciusiem. :)
Tak wyglądał dziś rano:

A tak w tej chwili:

poniedziałek, 22 czerwca 2009
kiciuś letni 2
Kiciuś letni skończony. Trwało to miesiąc, choć spędziłam nad nim zaledwie trzy dni. Długie przerwy w haftowaniu spowodowane były 50-godzinnymi tygodniami pracy. Teraz za to spodziewam się lekkiego zluzowania. Mam zamiar nadgonic pozaczynane hafty. Zwłaszcza Lunę, nad którą pracuję od czterech lat.

Subskrybuj:
Posty (Atom)





















